Wczoraj Dziecię me (przypominam - lat 4,5) siedząc na krzesełku:
(ton filozoficzny)
Dz: O, mamo włosy mi na nogach rosną, ale takie malutkie
M: No takie malutkie miałes bezbarwne
Dz: Ale na rękach nie mam..., ale Mateusz ma duzo, wiesz?
M: A skąd wiesz, że ma?
Dz: A bo wiesz codziennie sobie sprawdzamy...
Czy okres dojrzewania zaczyna się tak szybko??:)
Tak, wiem nie było mnie..., ale byłam nowa praca mnie wciąga w wir wielu zajęć i obowiązków. Raz mam więcej czasu, raz mniej. Coś tam się kroi i nawet odrobinę się szyje (typu poduszka samochodowa dla Dziecka, jakieś małpy, torba i poduszki), na drutach się zrobił szalik, robi sie też komin...:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą f jak futrzaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą f jak futrzaki. Pokaż wszystkie posty
20 lutego 2016
6 lipca 2015
Mysi domek
Zapraszamy do Mysiego domku:) Taką dekoracje sobie tworzymy juz drugi rok. Myszka, która pozuje do zdjęcia jest "niewidzialna" i bezręka - ale musielismy ja juz przymierzyc:) - oczywiscie wykonana z filcu (filcowana na sucho). Inspirowalismy się myszkami z "Mysiego domku" - książki Kariny Schaapman.
4 czerwca 2015
16 kwietnia 2015
wiosna pora na razie nieradosna
Jak dotad nie mieliśmy okazji korzystac z urokow tej najladniejszej pory roku. Najpierw rekonwalescencja po zapaleniu pluc, a teraz pobyt w szpitalu po raz kolejny. Wyszlismy wczoraj, dzis wróciliśmy z czyms innym... Masakra juz nie mogę sie doczekac kiedy sie to skończy... Nasza wiosna wyglada tak:
![]() |
| Od wczoraj tak. |
13 stycznia 2015
Olaf bałwanek
14 grudnia 2014
Pan Niedźwiedź
Siedzimy sobie po południu, mój Syn z poważną miną przyszedł do mnie i oznajmia: Mamo, poproszę o koszulę.
Ja zdziwiona - teraz? do czego Ci potrzebna?
Syn: Jestem teraz panem Markiem Niedźwiedziem
tak, tak tym z Trójki;) Jako, że u nas jedyne i słuszne radio to Trójka, Futzrątko jest zachwycone piosenką Idą Święta i widział teledysk i tam Pan Marek jest w koszuli:DD
Kiedy zapuści wąsy, tego jeszcze nie wiem:)
Dla tych co nie widzieli:)
Karp 2014
Ja zdziwiona - teraz? do czego Ci potrzebna?
Syn: Jestem teraz panem Markiem Niedźwiedziem
tak, tak tym z Trójki;) Jako, że u nas jedyne i słuszne radio to Trójka, Futzrątko jest zachwycone piosenką Idą Święta i widział teledysk i tam Pan Marek jest w koszuli:DD
Kiedy zapuści wąsy, tego jeszcze nie wiem:)
Dla tych co nie widzieli:)
Karp 2014
Małe wprawki i rozprawki
Jak juz mam maszynę do szycia to mam wielką ochotę szyc - tylko przed swiętami czasu mało niestety. Tydzien temu razem z Mężem biegalismy i na tą okazję uszyłam dwa kominy dresowe, cieplutkie - moja szyja takie lubi:) Nasz Najmłodszy też sobie zażyczył tylko nie mogłam zrobić mu od razu - bo wybrał nie te materiały, na których sporządziłam wykrój:)) i uszyłam mu wczoraj - trochę za szeroki, bo kręcił się jak mierzyłam mu głowę:/ no i chyba poprawie mu bo trochę odstaje.
Ale, ale żebym nie miała za łatwo - zawsze wybieram sobie ambitne cele - pinterest mi nie pomaga, ani ogladanie pięknych rzeczy - postanowiłam nauczyc się szyc nie tylko prosto - ale też różne zawijasy i tak sobie pomyslalam - majac materiały, że uszyje ślimaki bliźniaki dla Bliźniaków, w głowie jawiły mi sie piekne slimaki jakie widziałam na zywo na kiermaszu (tak Kasiu, Twoje:D ), moje są trochę krzywe, jeszcze płaskie - czy je oddam, nie wiem, troche się wstydzę, ale na szczęscie mój Syn juz się nimi opiekuje:D. Fajnie się szyje zakrętasy, trzeba być uważnym, ale strasznie mi się podobało, że maszyna robi to co ja chcę, nawet jeśli trochę krzywo:) Marzy mi się jeszcze uszycie lalki dla Chrześniaczki, ale to chyba trochę trudniejsze, ale myslę o tym:) nawet wstępnie namalowałam na materiale wszytsko:) zobaczymy zobaczymy:) (zdjęcia ślimakow przy lepszym swietle i jak skonczę;) )
Tak sobie szyjąc, czytając różne wpisy, myslę o Świętach, że cały rok przynajmniej u nas się te Święta przywołuje, ja myślę co by dla każdego kupić, zapisuje sobie jesli mi pomysl wpadnie w lipcu, zebym nie zapomniała:). I co roku u Babci zawsze się mówi dorosłym prezentów nie robimy, a i tak zawsze każdy coś dostaje (napiszę jeszcze o kapciach któregoś razu;) ), bo w głębi duszy przecież każdy z nas jest dzieckiem i lubi te odpakowywanie i patrzenie jaka to niespodzianka czeka:) Ja lubię robić prezenty, chociaż wiadomo - finansowo różnie to wygląda - jak się ma sporo osób do obdarowania, dlatego staram sie zrobić cos od siebie. Rok temu we wrzesniu nastawiłam taką specjalna nalewkę bożonarodzeniową:) przelalałam w butelki i rozdałam:) a to jakies kolczyki, korale, cos od siebie.
Trochę też zastanawia mnie fakt dawania pieniędzy przed świętami - macie kupcie coś od nas - niby fajne, bo nie będzie sytuacji typu "nietrafiony prezent", ale z drugiej strony prezenty wg mnie są po to zeby pomyslec trochę o obdarowywanej osobie, co lubi, jaka jest, co by się jej spodobało, a dając prezent idziemy na wieeelką łatwiznę, prawda? to nie jest zgodne z moją ideą świąt, może jestem dziwna?
Ale, ale żebym nie miała za łatwo - zawsze wybieram sobie ambitne cele - pinterest mi nie pomaga, ani ogladanie pięknych rzeczy - postanowiłam nauczyc się szyc nie tylko prosto - ale też różne zawijasy i tak sobie pomyslalam - majac materiały, że uszyje ślimaki bliźniaki dla Bliźniaków, w głowie jawiły mi sie piekne slimaki jakie widziałam na zywo na kiermaszu (tak Kasiu, Twoje:D ), moje są trochę krzywe, jeszcze płaskie - czy je oddam, nie wiem, troche się wstydzę, ale na szczęscie mój Syn juz się nimi opiekuje:D. Fajnie się szyje zakrętasy, trzeba być uważnym, ale strasznie mi się podobało, że maszyna robi to co ja chcę, nawet jeśli trochę krzywo:) Marzy mi się jeszcze uszycie lalki dla Chrześniaczki, ale to chyba trochę trudniejsze, ale myslę o tym:) nawet wstępnie namalowałam na materiale wszytsko:) zobaczymy zobaczymy:) (zdjęcia ślimakow przy lepszym swietle i jak skonczę;) )
Tak sobie szyjąc, czytając różne wpisy, myslę o Świętach, że cały rok przynajmniej u nas się te Święta przywołuje, ja myślę co by dla każdego kupić, zapisuje sobie jesli mi pomysl wpadnie w lipcu, zebym nie zapomniała:). I co roku u Babci zawsze się mówi dorosłym prezentów nie robimy, a i tak zawsze każdy coś dostaje (napiszę jeszcze o kapciach któregoś razu;) ), bo w głębi duszy przecież każdy z nas jest dzieckiem i lubi te odpakowywanie i patrzenie jaka to niespodzianka czeka:) Ja lubię robić prezenty, chociaż wiadomo - finansowo różnie to wygląda - jak się ma sporo osób do obdarowania, dlatego staram sie zrobić cos od siebie. Rok temu we wrzesniu nastawiłam taką specjalna nalewkę bożonarodzeniową:) przelalałam w butelki i rozdałam:) a to jakies kolczyki, korale, cos od siebie.
Trochę też zastanawia mnie fakt dawania pieniędzy przed świętami - macie kupcie coś od nas - niby fajne, bo nie będzie sytuacji typu "nietrafiony prezent", ale z drugiej strony prezenty wg mnie są po to zeby pomyslec trochę o obdarowywanej osobie, co lubi, jaka jest, co by się jej spodobało, a dając prezent idziemy na wieeelką łatwiznę, prawda? to nie jest zgodne z moją ideą świąt, może jestem dziwna?
17 października 2014
Bo od czegoś trzeba zacząć... cz.1
Cały dzień nie mogłam się skupić, czy jak zajadę po pracy to będzie na mnie czekała, czy kupić czy nie kupić, czy podołam, czy się nie znudzę, czy umiejętność do szycia dziedziczy się po dziadkach? jak ją przemycę do domu po cichu bez zbędnych pytań?
I taka zamyślona, rozproszona zostawiłam w pracy szalik by pojechać bo sławną Silverkę... Tak kupiłam maszynę do szycia... wpiękny październikowy czwartek. Ale w tajemnicy, wykombinowałam ze wstawię do piwnicy na początek:) do domu przyniosłam ją dopiero drugiego dnia:) gdzie w samotności wyjełam ja, pogłaskałam, poczytałam instrukcję i schowałam... Następne zapoznanie było wieczorem, gdy dziecko spało, a Monsz był w pracy.
Wyjęłam, ustawiłam, wzięłam instrukcję i próbowałam nawlec nici, hmm prosto popatrzyłam na obrazki i zaczęłam nawlekać... To było takie proste, że zeszło mi ze dwie godziny, sama instrukcja papierowa nie wystarczyła do tego brakowało mi jednego metalowego oczka!!! na rysunku jest namalowane, wszędzie jest a u mnie brak, wystraszyłam się, że będe musiała oddać całą maszynę, że zawsze tak muszę trafić, że coś nie działa, że nie poszyję bo będę czekać na gwarancję miesiącami... z pomocą przyszedł mi filmik na yt, okazało się, ze pokrętło po prawej stronie sprawia, że oczko wydostaje się na powierzchnie z wnętrza maszyny! ulżyło mi, jak założyłam górną nitkę to zaczęła się walka z dolną... tu ma się obracać zgodnie ze wskazówkami zegara a tu nie, to było skomplikowane! Ale nic mnie nie zrażały porażki, walczyłam do końca i po 12 w nocy udało mi się przeszyć pół cm materiału! W nocy nawet najcichsza maszyna łomocze, więc wszystko ładnie pościągałam rozłożyłam i schowałam do kartonika...
Wszystko na pewno brzmi śmiesznie dla kogoś, kto się zna na szyciu, a dla mnie nawleczenie nitki było sporym osiągnięciem:)))
I taka zamyślona, rozproszona zostawiłam w pracy szalik by pojechać bo sławną Silverkę... Tak kupiłam maszynę do szycia... wpiękny październikowy czwartek. Ale w tajemnicy, wykombinowałam ze wstawię do piwnicy na początek:) do domu przyniosłam ją dopiero drugiego dnia:) gdzie w samotności wyjełam ja, pogłaskałam, poczytałam instrukcję i schowałam... Następne zapoznanie było wieczorem, gdy dziecko spało, a Monsz był w pracy.
Wyjęłam, ustawiłam, wzięłam instrukcję i próbowałam nawlec nici, hmm prosto popatrzyłam na obrazki i zaczęłam nawlekać... To było takie proste, że zeszło mi ze dwie godziny, sama instrukcja papierowa nie wystarczyła do tego brakowało mi jednego metalowego oczka!!! na rysunku jest namalowane, wszędzie jest a u mnie brak, wystraszyłam się, że będe musiała oddać całą maszynę, że zawsze tak muszę trafić, że coś nie działa, że nie poszyję bo będę czekać na gwarancję miesiącami... z pomocą przyszedł mi filmik na yt, okazało się, ze pokrętło po prawej stronie sprawia, że oczko wydostaje się na powierzchnie z wnętrza maszyny! ulżyło mi, jak założyłam górną nitkę to zaczęła się walka z dolną... tu ma się obracać zgodnie ze wskazówkami zegara a tu nie, to było skomplikowane! Ale nic mnie nie zrażały porażki, walczyłam do końca i po 12 w nocy udało mi się przeszyć pół cm materiału! W nocy nawet najcichsza maszyna łomocze, więc wszystko ładnie pościągałam rozłożyłam i schowałam do kartonika...
Wszystko na pewno brzmi śmiesznie dla kogoś, kto się zna na szyciu, a dla mnie nawleczenie nitki było sporym osiągnięciem:)))
31 sierpnia 2014
Stres przedszkolny i teatry
Stres przedszkolny... tylko kto ma większy mama, czy dziecko...
Tak mój Duży Syn idzie do przedszkola - będzie Fasolką:) jestem w stresie, czemu?? sama nie wiem, rodzice chyba już tak mają...
A ostatnio bawiliśmy się tak:
Z patyczków do lodów, wydrukowanych, pokolorowanych, wyciętych postaci ze Świnki Peppy powstał teatrzyk:) Super zabawa - Futrzątko z Mama kolorowało, przyklejało:)
Aktorzy na scenie:)
27 czerwca 2014
Bajkowo
| Czerwony Kapturek idzie do domku Babci |
| 'Dokąd zmierzasz dziewczynko?' - " Nie mogę Ci powiedzieć, że idę do Babci" |
| Babcia czeka na Wnuczkę |
| Szybszy jednak był Wilk, który zajął się Babcią |
| Czerwony Kapturek idzie do Babci |
| Leśniczy (u nas Dziadek) zajął się Wilkiem |
| i wszyscy żyli długo i szczęśliwie:)) |
10 maja 2014
21 kwietnia 2014
8 kwietnia 2014
Futrzaki kombinują
Skład Futrzaków:
- Mama - Kozica ciagle ma pomysły, czasem lepsze, czasem gorsze, czasu jej brakuje na wszystko:) Lubi: filc, koraliki, plątanie nitek, ostatnio druty, próbować nowych technik
- Małe Futrzątko - pomaga Mamie we wszystkim, specjalizacja (na razie): farby, plątanie nitek*, rozrzucanie koralików, dobieranie kolorów
- Kocur vel. Monsz - sceptyczne oko na wszystkie spontaniczne akcje Kozicy, wiadro zimnej wody lub machnięcie ręką:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

